Jądro ciemności - część trzecia
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Dyrektor wyszedł z kajuty. Zaszczycił mnie ujęciem pod ramię i odprowadzeniem na bok. - Bardzo, bardzo już źle z nim - powiedział. Tu uznał za stosowne westchnąć, ale nie utrzymał się konsekwentnie w smutnym nastroju. - Zrobiliśmy dla niego wszystko, cośmy tylko mogli, nieprawda? Ale co tu ukrywać. Pan Kurtz wyświadczył naszemu towarzystwu więcej złego niż dobrego. Nie zdawał sobie sprawy, że czasy nie dojrzały jeszcze do energicznej akcji. Ostrożność, ostrożność - oto moja zasada. Musimy być jeszcze ostrożni. Ten okręg jest na pewien czas dla nas zamknięty. Fatalne! Handel w ogóle na tym ucierpi. Nie przeczę, że znaleźliśmy tu znaczną ilość kości słoniowej, przeważnie skamieliny. Musimy ją w każdym razie ocalić, ale niech pan zważy, jak niepewna jest nasza pozycja - i dlaczego? Ponieważ metoda postępowania jest niezdrowa. - Więc pan to nazywa «niezdrową metodą»? - zapytałem patrząc na wybrzeże. - Bez wątpienia - wykrzyknął gorąco. - A pan? - To żadna metoda - mruknąłem po chwili. - A właśnie! - uradował się. - Przewidywałem to z góry. Ten człowiek wykazywał zupełny brak wyrobienia. Obowiązkiem moim jest zaznaczyć to tam gdzie trzeba. - Ach - odpowiedziałem - tamten facet, jak to on się nazywa? ten ceglarz, wystosuje już dla pana raport jak się patrzy. - Wydal się zmieszany przez chwilę. Doznałem wrażenia, że nigdy jeszcze nie oddychałem atmosferą tak nikczemną, i w myśli zwróciłem się do Kurtza po ulgę, tak, dosłownie po ulgę. - Mimo to wszystko uważam, że pan Kurtz jest wybitnym człowiekiem - powiedziałem z naciskiem. Drgnął, rzucił na mnie zimne, ciężkie spojrzenie i powiedział bardzo spokojnie: - Był - i odwrócił się tyłem.

Godzina łaskawości dla mnie minęła; zostałem zaliczony do tej samej kategorii co Kurtz, jako zwolennik jego metod, do których czasy jeszcze nie dojrzały; uznano mnie za niepewnego! Ach, ale mogłem przynajmniej dokonać wyboru między koszmarami.

W rzeczywistości zwróciłem się myślą do dziczy, a nie do pana Kurtza, który - nie miałem zamiaru temu przeczyć - był już niejako pogrzebany. I wydało mi się przez chwilę, jakbym też leżał w obszernym grobie, pełnym niewypowiedzianych tajemnic. Czułem nieznośny ciężar uciskający mi piersi, zapach wilgotnej ziemi, niewidzialną obecność zwycięskiego zepsucia, mrok nieprzeniknionej nocy... Rosjanin dotknął mego ramienia. Usłyszałem, że mruczy coś pod nosem, jąkając się... - Kolega marynarz - zechciał ukryć - wiadomości o rzeczach, które mogłyby zaszkodzić reputacji pana Kurtza. - Czekałem. Dla niego najwidoczniej pan Kurtz nie był jeszcze w grobie; przypuszczam, że należał w jego oczach do nieśmiertelnych. - No! - przynagliłem - niechże pan się wypowie. Tak się złożyło, że jestem, niejako, przyjacielem pana Kurtza.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  Jądro ciemności - symboliczne znaczenie tytułu
2  Charakterystyka Kurtza
3  Charakterystyka pozostałych bohaterów „Jądra ciemności”



Komentarze
artykuł / utwór: Jądro ciemności - część trzecia







    Tagi: