Jądro ciemności - część trzecia
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Zapadł zmierzch. Czekałem w wysokim salonie o trzech długich oknach, sięgających od posadzki do sufitu, oknach, które wyglądały jak trzy jaśniejące, udrapowane kolumny. Wygięte, pozłacane nogi i oparcia mebli lśniły niewyraźnie krzywymi liniami. Wyniosły marmurowy kominek miał zimną, monumentalną białość. Masywny fortepian stał w rogu; jego płaska powierzchnia połyskiwała mrocznie jak ciemny, polerowany sarkofag. Wielkie drzwi otworzyły się - zamknęły. Wstałem z miejsca.

Zbliżyła się, cała w czerni; jej blada głowa płynęła ku mnie w zmierzchu. Była w żałobie. Więcej niż rok upłynął od jego śmierci, więcej niż rok od czasu, gdy przyszła o tym wiadomość; zdawało się, że ta kobieta będzie go zawsze pamiętać i opłakiwać. Ujęła obie moje ręce szepcząc: - Uprzedzono mnie o pańskim przyjściu. - Zauważyłem, że nie była bardzo młoda - to znaczy nie wyglądała na dziewczątko. Czuło się w niej dojrzałą zdolność do wierności, do zaufania, do cierpienia. Miałem wrażenie, iż pociemniało w pokoju, jakby całe światło chmurnego popołudnia schroniło się na jej czole. Te jasne włosy, ta blada twarz, to czyste czoło były, rzekłbyś, otoczone szarą jak popiół aureolą, z której patrzyły ku mnie ciemne oczy. Spojrzenie ich było otwarte, głębokie, spokojne i ufne. Trzymała swą bolejącą głowę, jakby była dumna ze swego bólu, jakby chciała powiedzieć: ja - ja jedna umiem opłakiwać tego człowieka tak, jak na to zasługuje. Lecz w chwili, gdy nasze dłonie trwały jeszcze w uścisku, wyraz strasznej rozpaczy pojawił się na jej twarzy i pojąłem, że ta kobieta należy do istot, które nie są igraszką Czasu. Dla niej on umarł zaledwie wczoraj. I, na Jowisza! to wrażenie było takie potężne, że i mnie również wydało się, iż umarł zaledwie wczoraj - nie, w tej właśnie chwili: Zobaczyłem i ją, i jego w tej samej minucie - jego śmierć i jej ból - zobaczyłem jej ból w momencie jego śmierci. Rozumiecie? Widziałem ich razem - słyszałem ich razem. Powiedziała z głębokim westchnieniem: - Przeżyłam go - a mój wytężony słuch zdawał się słyszeć wyraźnie, obok jej głosu pełnego rozpaczliwej żałości, szept, w którym Kurtz zawarł swoje wieczyste potępienie.

Zapytałem siebie, co tutaj właściwie robię, z uczuciem przerażenia w sercu, jak gdybym był zabłądził i trafił do miejsca pełnego okrutnych i bezsensownych tajemnic, których ludzka istota nie powinna oglądać. Wskazała mi krzesło. Usiedliśmy. Położyłem paczkę delikatnie na małym stoliku, a ona nakryła ją dłonią... - Pan go znał dobrze - szepnęła po chwili żałobnego milczenia.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  Charakterystyka Marlowa
2  Jądro ciemności - plan wydarzeń
3  Joseph Conrad - biografia



Komentarze
artykuł / utwór: Jądro ciemności - część trzecia







    Tagi: