Jądro ciemności - część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Staliśmy przed nim, dwaj biali, a jego świecący i badawczy wzrok ogarniał nas obu. Wyglądało to naprawdę, jakby chciał natychmiast zadać jakieś pytanie w zrozumiałym dla nas języku; ale umarł nie wydawszy żadnego dźwięku, nie poruszywszy członkami, nie drgnął mu nawet żaden muskuł. Tylko w ostatniej chwili jakby w odpowiedzi na jakiś znak, którego nie mogliśmy widzieć, na jakiś szept, którego nie mogliśmy słyszeć, zmarszczył posępnie brwi, a to nadało jego czarnej, śmiertelnej masce niewypowiedzianie ponury, chmurny i groźny wyraz. Połysk badawczego spojrzenia rozpłynął się szybko w martwej szklistości. - Potrafi pan sterować? - spytałem porywczo agenta. Miał minę bardzo niepewną, ale gdy go chwyciłem za ramię, zrozumiał od razu, że żądam, aby sterował, czy ma ochotę, czy też nie. Jeśli mam wyznać prawdę, wprost chorobliwie chciało mi się zmienić trzewiki i skarpetki. - Umarł - mruknął tamten, bardzo przejęty.

- Nie ma co do tego wątpliwości - odpowiedziałem, szarpiąc sznurowadła jak szalony. - I przypuszczam, że pan Kurtz także już nie żyje.

Ta myśl górowała we mnie na razie. Czułem niezmierne rozczarowanie, jakbym się przekonał, że dążyłem był do czegoś nieuchwytnego. Nie poczułbym się bardziej zniechęcony, gdybym był przebył całą tę drogę mając wyłącznie na celu rozmowę z panem Kurtzem. Rozmowę z... Cisnąłem trzewik za burtę i zdałem sobie nagle sprawę, że tego właśnie wyczekiwałem - rozmowy z Kurtzem. Odkryłem dziwną rzecz: nie wyobrażałem go sobie nigdy jako działającego, uważacie, tylko jako rozprawiającego. Nie powiedziałem sobie: «Teraz go już nigdy nie zobaczę», albo «Teraz już nigdy nie uścisnę mu ręki», ale: «Teraz go już nigdy nie usłyszę». Ten człowiek przedstawiał mi się jako głos. Oczywiście, kojarzył mi się z pewnego rodzaju działaniem. Czyż mi nie powtarzano na wszelkie możliwe tony zazdrości i podziwu, że ten człowiek zebrał, wymienił na inne towary, wykupił czy ukradł więcej kości słoniowej niż wszyscy agenci razem? Ale nie o to mi chodziło. Chodziło mi o to, że był to człowiek utalentowany i że ze wszystkich jego talentów tym, który najbardziej rzucał się w oczy, który dawał wrażenie rzeczywistej obecności, była jego umiejętność mówienia, jego słowo - dar wypowiadania się, zdumiewający, oświetlający, najwznioślejszy, i najbardziej godny pogardy, strumień tętniącego światła lub zwodniczy potok wypływający z jądra nieprzeniknionej ciemności.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Symbole w „Jądrze ciemności”
2  Jądro ciemności - streszczenie
3  Problematyka Jądra ciemności



Komentarze
artykuł / utwór: Jądro ciemności - część druga







    Tagi: