Jądro ciemności - część pierwsza
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Stary doktor wziął mnie za puls myśląc najwidoczniej zupełnie o czym innym. - W porządku, może pan jechać - mruknął i zapytał z pewną skwapliwością, czybym mu nie pozwolił zmierzyć swej głowy. Odpowiedziałem: «dobrze» - nieco tym zaskoczony, a on wyciągnął coś w rodzaju cyrkla i zrobił pomiary z tyłu, z przodu i ze wszystkich stron, notując starannie. Był to nie ogolony człowieczek w wytartym kaftanie podobnym do opończy i pantoflach; wyglądał na nieszkodliwego durnia. - W interesie nauki - powiedział - proszę zawsze tych, którzy tam jadą, aby mi pozwolili zmierzyć swe czaszki. - A gdy wracają, robi pan to samo? - zapytałem. - Ach, nigdy się już z nimi nie stykam - zauważył - a przy tym, widzi pan, zmiany zachodzą w środku. - Uśmiechnął się jak po wypowiedzeniu przyjemnego żartu. - Więc pan tam jedzie. Świetnie. To bardzo zajmujące. - Spojrzał na mnie badawczo i znów coś zanotował. - Czy nie było kiedyś w pańskiej rodzinie wypadku obłąkania? - zapytał rzeczowym tonem. Zaczynało mnie to mocno drażnić.

- Pan pyta o to również w interesie nauki?

- Byłoby rzeczą zajmującą - odpowiedział nie zwracając uwagi na moje rozdrażnienie - gdyby można dla celów naukowych śledzić tam, na miejscu, zmiany psychiczne zachodzące w jednostkach, ale... - Czy pan jest psychiatrą? - przerwałem. - Każdy lekarz powinien być trochę psychiatrą - odparł z niewzruszonym spokojem oryginał. - Mam pewną teoryjkę, do której udowodnienia wy, panowie, udający się tam, musicie mi pomóc. To jest mój udział w korzyściach, jakie kraj mój powinien osiągnąć z posiadania tej wspaniałej kolonii. Bogactwa zostawiam innym. Proszę mi wybaczyć te pytania, ale pan jest pierwszym Anglikiem, który się dostaje pod moją obserwację... - Pospieszyłem go zapewnić, że nie jestem bynajmniej typowy. - Gdyby tak było - powiedziałem - nie rozmawiałbym z panem w ten sposób.

- To, co pan mówi, jest dość głębokie i prawdopodobnie błędne - odpowiedział ze śmiechem. - Niech pan się wystrzega irytacji jeszcze bardziej niż przebywania na słońcu. Adieu. Jak to mówicie po angielsku, co? Good-bye. Aha! Good-bye. Adieu. Pod zwrotnikami trzeba przede wszystkim zachować spokój.. . - Podniósł ostrzegawczo palec... - Du calme, du calme. Adieu.

Pozostało mi jeszcze jedno - pożegnać się z moją znakomitą ciotką. Zastałem ją tryumfującą. Wypiłem filiżankę herbaty - ostatnią filiżankę porządnej herbaty na długi przeciąg czasu - i w pokoju, który wyglądał właśnie tak, jak sobie wyobrażamy kobiecy salon, co podziałało na mnie niezmiernie kojąco, ucięliśmy przy kominku długą, spokojną gawędę. W ciągu tych zwierzeń zrozumiałem, że opisano mnie żonie wysokiego dygnitarza - i poza tym Bóg raczy wiedzieć ilu innym osobom - jako wyjątkową i szczególnie obdarzoną przez los istotę, człowieka opatrznościowego dla spółki, jakiego się często nie spotyka. Miłosierny Boże! a ja miałem objąć komendę na jakimś tam rzecznym parowczyku, zaopatrzonym w mizerną gwizdawkę. Okazało się przy tym, że jestem także Działaczem, przez duże «D» - rozumiecie. Niby wysłańcem świata, niby apostołem pośledniejszego gatunku. W owych czasach wygadywano masę takich bredni w druku i słowie, i zacna moja ciotka, żyjąca pośrodku tej całej blagi, straciła równowagę. Póty rozprawiała o tym, że «trzeba oduczyć miliony tych ciemnych ludzi od wstrętnych obyczajów życia», aż wreszcie - daję wam słowo - zrobiło mi się jakoś głupio. Ośmieliłem się nadmienić, że przecież spółka została założona dla zysku.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 - 


  Dowiedz się więcej
1  Symbole w „Jądrze ciemności”
2  Narracja Jądra ciemności
3  Kolonializm w „Jądrze ciemności”



Komentarze
artykuł / utwór: Jądro ciemności - część pierwsza







    Tagi: