Jądro ciemności - część pierwsza
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Nie miałem pojęcia, dlaczego ów agent wysila się na rozmowę, ale kiedyśmy tak gawędzili, przyszło mi nagle na myśl, że chce coś ze mnie wyciągnąć - że po prostu bierze mnie na spytki. Napomykał ciągle o Europie, o ludziach, których znajomość mi przypisywał - zadawał mi chytre pytania co do mych stosunków w grobowym mieście i tak dalej. Jego małe oczka połyskiwały ciekawością jak dwa kółeczka z miki - choć usiłował się zachowywać dość wyniośle. Z początku byłem tylko zdziwiony, ale wkrótce ogarnęła mnie straszna ciekawość, jakie wiadomości ze mnie wyciągnie. Nie mogłem zrozumieć, co we mnie jest takiego, że ten człowiek zadaje sobie tyle trudu. Bardzo było zabawnie patrzeć, jak, on sam się bierze na kawał, bo w rzeczywistości nic we mnie nie było prócz dreszczów, a w głowie miałem jedynie ten nieszczęsny parowiec. Agent brał mnie najwidoczniej za bezwstydnego krętacza. W końcu zirytował się i udał, że ziewa, aby ukryć odruch wściekłego rozdrażnienia. Wstałem z miejsca. Zauważyłem mały szkic olejny na drzewie, przedstawiający kobietę w udrapowanej szacie, z zawiązanymi oczyma, niosącą zapaloną pochodnię. Tło było ciemne - prawie czarne. Ruch kobiety był majestatyczny, a blask pochodni oświetlał ponuro jej twarz.

Zatrzymał mnie ten obrazek, a agent stał uprzejmie koło mnie trzymając ćwierćlitrową butelkę po szampanie (środek leczniczy) z wetkniętą w szyjkę świecą. Na moje zapytanie odpowiedział, że namalował to pan Kurtz - na tej samej stacji, przeszło rok temu - czekając sposobności, aby się udać na swoją handlową placówkę. - Niech mi pan powie - zapytałem - kto to jest ten pan Kurtz? - Kierownik stacji w głębi kraju - odparł zwięźle, odwracając oczy. - Bardzo panu dziękuję - odpowiedziałem ze śmiechem. - A pan jest fabrykantem cegły na Stacji Centralnej. Każdy to wie. - Milczał przez chwilę. - To nadzwyczajny człowiek - powiedział w końcu. - On jest wysłannikiem litości i nauki, i postępu, i diabli wiedzą czego tam jeszcze. Dla prowadzenia sprawy, że się tak wyrażę, powierzonej nam przez Europę - zaczął nagle deklamować - potrzebujemy wyższej inteligencji, wszechogarniającego współczucia, zupełnego oddania się celowi. - Któż to mówi? - zapytałem. - Całe mnóstwo ludzi - odpowiedział. - Niektórzy z nich nawet to piszą; i właśnie dlatego on tu przybył, ta szczególnie uzdolniona jednostka - o czym powinien pan wiedzieć. - Dlaczego powinienem wiedzieć? - przerwałem, szczerze zdziwiony. Nie zwrócił na to uwagi. - Tak, dzisiaj jest kierownikiem najlepszej stacji, na przyszły rok będzie zastępcą dyrektora, jeszcze parę lat i... ale sądzę, że pan wie, kim on będzie za jakie dwa lata. Pan należy do tej nowej paczki - paczki wyznawców cnoty. Ci sami ludzie, którzy go tu umyślnie przysłali, polecili także i pana. O, niech pan nie zaprzecza. Mam oczy nie od parady. - Błysnęło mi nagle światło. Wpływowe znajomości mojej kochanej ciotki wywarły nieoczekiwane wrażenie na tym młodzieńcu. O mało co nie parsknąłem śmiechem. - Czy pan czytuje poufną korespondencję towarzystwa? - zapytałem. Nie odpowiedział ani słowem. Bawiłem się cudownie. - Kiedy pan Kurtz zostanie głównym dyrektorem - ciągnąłem surowo - nie będzie pan miał do tego sposobności.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 - 


  Dowiedz się więcej
1  Problematyka Jądra ciemności
2  Etyka Conradowska
3  Charakterystyka Kurtza



Komentarze
artykuł / utwór: Jądro ciemności - część pierwsza







    Tagi: