Jądro ciemności - streszczenie - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
część I

Akcja opowiadania rozpoczyna się niedaleko Gravesend, na statku „Nellie”, którym pięciu mężczyzn wyrusza w rejs po Tamizie. Wśród nich znajduje się dwóch narratorów opowieści – o pierwszym z nich nie wiemy nic, oprócz tego, że jest uczestnikiem wyprawy. Drugim jest Charlie Marlow – marynarz.

W oczekiwaniu na odpływ, zaczyna opowieść o swojej podróży w głąb Afryki. Zaczyna od refleksji na temat podbojów kolonialnych. Mówi o ludziach, którzy w swoim przekonaniu „stawiali czoła ciemności”. Następnie wyjaśnia w jaki sposób sam znalazł się w Afryce. Dowiadujemy się, że już od najmłodszych lat zafascynowany mapami, potrafił godzinami wpatrywać się w kontury kontynentów. Najbardziej pociągały go miejsca ‘puste’, nieodkryte. Intrygowała go także największa rzeka na mapie Afryki. Przypominała mu węża, który go „oczarował”. Przypomniawszy sobie o istniejącej na tej rzece spółce handlowej, wpada na pomysł, by postarać się o posadę dowódcy na jednym z parowców. W osiągnięciu celu, który go prześladował, wykorzystał znajomości. Korzystając głównie z pomocy i protekcji kobiet, w szczególności własnej ciotki, prędko dostaje nominację. Formalności, jakie czyni przed wyjazdem mają w jego opisie przedsmak czegoś złowieszczego. Podpisywanie umowy przypomina mu wtajemniczanie w spisek. Także rozmowa z lekarzem wydaje mu się osobliwa. Lekarz zainteresowany jest jego wyjazdem. Mówi, że rzeczą zajmującą byłoby śledzenie na miejscu – w Afryce - zmian psychicznych jakie zachodzą w ludziach.

Marlow żegna się ze swoją ciotką. Słuchającym ujawnia przy okazji swój stosunek do kobiet. Większość z nich żyje wśród blagi, wierzy w to, co piszą w gazetach. W tym czasie ukazywały się w prasie informacje dotyczące niesienia cywilizacji krajom ‘ciemnym’. Ciotka traktuje Marlowa jak „wysłańca świata”, „apostoła pośledniejszego gatunku”. Marynarza drażni taka postawa.

Przed samą podróżą Marlowa ogarnia niespodziewanie lęk. Doznaje uczucia, jakby wybierał się do ‘środka ziemi’, do ‘jądra ciemności’.

Do Afryki płynie francuskim parowcem. Ze statku widzi skraj olbrzymiej dżungli, która zdaje mu się czarna i tajemnicza. Dzień po dniu brzeg wygląda tak samo. Bohater ma więc wrażenie, że statek stoi w miejscu. Po trzydziestu dniach statek dobija do jednej ze stacji spółki. Tam Marlow po raz pierwszy styka się z katorżniczą pracą czarnych ludzi przy budowie kolei. Straż nad nimi sprawuje człowiek ze strzelbą na ramieniu. Murzyni przypominają cienie - są wychudzeni i nieludzko zmęczeni. Wielu z nich jest tak wycieńczonych, że odchodzą na bok, by umrzeć. Ich martwe ciała, które widzi Marlow, nie mają już w sobie nic ziemskiego. Marlow jest świadkiem śmierci czarnego chłopca, któremu w ostatniej chwili jego życia, podaje suchar chleba. Zauważa, że chłopiec ma wokół szyi zawiązane pasemko białej wełnianej przędzy. Zastanawia się czemu służyła ta niepokojąco wyglądająca ozdoba. Ma wrażenie, jakby przestąpił pierwszy krąg piekła.

W osadzie poznaje eleganckiego księgowego firmy oraz buchaltera. Jest tak zadbany, że wygląda jakby pochodził z innego świata. Marlow opisuje jego postać poprzez ubiór: nakrochmalony kołnierzyk, śnieżne spodnie, krawat, lakierki. Od niego po raz pierwszy słyszy o Kurtzu. Dowiaduje się, że jest to człowiek wybitny, niepospolity, mający największe udziały w zyskach z handlu kością słoniową.

Marlow wraz z towarzyszami opuszcza stację. Po kilku dniach docierają do stacji centralnej, w której główny zarząd sprawuje dyrektor. Zastanawia się nad tajemnicą tego człowieka. Jest on niewykształconym kupcem, bez większych talentów. Jego stacja jest w opłakanym stanie. Co zatem decyduje o jego tutejszej „wielkości”? Człowiek ten – stwierdza Marlow - wyróżnia się odpornością na trudne afrykańskie warunki klimatyczne, wzbudza ponadto w innych niepokój, co stanowi ‘bardzo cenną właściwość’. Być może jego tajemnica polega na tym, że „nie tkwiło w nim po prostu nic”. Kiedyś usłyszano na stacji słowa dyrektora:
„Ludzie, którzy tu przyjeżdżają, nie powinni mieć wnętrzności”.
Od dyrektora Marlow znów słyszy o Kurtzu. Rozeszły się pogłoski, że jest on chory. Dyrektor zapewnia, że jest on najlepszym agentem, człowiekiem wyjątkowym.

Marlowa coraz bardziej zaczyna intrygować postać słynnego agenta handlowego.

Przez kilka miesięcy zajmuje się naprawą parowca, który zatonął i został wydobyty. W międzyczasie obserwuje stosunki panujące w kolonii. Najświętszym słowem jest tutaj słowo „kość słoniowa”. Biali ludzie udają, że pracują, tak właściwie jednak zajmują się knuciem intryg i spiskowaniem. Zależy im jedynie na tym, by mieć udziały w zyskach z handlu kością słoniową.
„zaraza głupiej chciwości przenikała to wszystko jak trupi zapach”.
Marlow jest świadkiem sceny chłosty jednego z tubylców za rzekome podpalenie słomianej chaty. Od jednego z agentów znów słyszy o Kurtzu:
„To nadzwyczajny człowiek. On jest wysłańcem litości i nauki, postępu, i diabli wiedzą, czego tam jeszcze”.
Marlow próbuje ułożyć we własnej wyobraźni obraz Kurtza. Dochodzi do wniosku, w tamtym czasie człowiek ten był dla niego tylko głosem. Nie potrafił go sobie wyobrazić. Słuchającym go mężczyznom przyznaje, że ma wrażenie jakby opowiadał im sen, i że żaden wysiłek nie odda istoty tego snu:
„... Nie, to niemożliwe; niepodobna dać komuś żywego pojęcia o jakiejkolwiek epoce swojego istnienia, o tym, co stanowi jej prawdę, jej znaczenie, jej subtelną i przejmującą treść. To niemożliwe. Żyjemy tak, jak śnimy – samotni ...”

Część II

Marlow, leżąc na pokładzie parowca, słyszy rozmowę kierownika wyprawy i jego siostrzeńca, dotyczącą Kurtza. Mówią o nim jako o „tym człowieku”, są przerażeni jego wpływami oraz tym, że jeden człowiek tak potrafi „wodzić wszystkich na pasku”. Z dalszych pourywanych zdań, Marlow domyśla się, że mówią o jeszcze innym konkurencie. Spiskują, chcą się go jak najszybciej pozbyć. Uważają, że w tym miejscu nie muszą przestrzegać żadnych zasad etyki. Wygrywa ten, kto silniejszy. W Afryce są oni bezkarni:
„Wszystko, wszystko można zrobić w tym kraju (...) Nikt tutaj, rozumiesz, t u t a j, nie może zachwiać twojego stanowiska. A dlaczego? Bo wytrzymujesz ten klimat, przetrwasz ich wszystkich”.
Marlow wraz z towarzyszami wyrusza w dalszą drogę, wiodącą ku stacji Kurtza. Podróż jest bardzo męcząca. Czasami parowiec sięgał mielizny. Załoga zaciągnęła więc na statek kilkoro olbrzymich mężczyzn, ludożerców, którzy pomagali w pracy. Ziemia, którą widzi Marlow wydaje mu się nieziemska. Przypomina potwora. Jednakże ludzie, rdzenni mieszkańcy Afryki, nie wydają mu się nieludzcy. Przygląda się z uznaniem pracy „dzikusa” – palacza.

W jednym z miejsc odnajdują księgę żeglarską i tajemniczą wiadomość, by się spieszyli, ale płynęli ostrożnie. Podczas dalszej drogi zaatakowani zostają przez grupę tubylców. Ginie sternik oraz palacz.

Marlow coraz częściej rozmyśla nad postacią Kurtza. Pojawia się domniemanie, że zmagający się z chorobą Kurtz, może już nie żyć. Marlow jest rozczarowany. Celem jego ostatniej wędrówki była chęć spotkania z tym tajemniczym człowiekiem. Kurtz jawi mu się przede wszystkim jako głos, gdyż ze wszystkich jego talentów największy zdawał się ten, będący umiejętnością mówienia. Siła jego oddziaływania tkwiła w słowach, jakimi operował: w ich sile i zapale. Marlow stworzył sobie w wyobraźni jego wizerunek jako człowieka niezwykle utalentowanego, owładniętego ideą niesienia postępu i cywilizacji dzikim ludom. Z opowieści Marlowa dowiadujemy się jednak, że Kurtz dostał jeszcze w Europie zlecenia przygotowania referatu, będącego wytyczną dla organizacji o nazwie ‘Towarzystwo Tępienia Dzikich Obyczajów’. Wśród wszelkich altruistycznych nakazów, dotyczących działań na terenach ‘dzikich’, przesłanie było proste i zarazem okrutne: sprowadzało się do wytępienia wszystkich tubylców. Marlow zdaje sobie sprawę z siły oddziaływania Kurtza.
„Miał władzę pociągania za sobą dusz – przez czar czy też grozę – w straszliwy, szatański taniec na własną cześć”.
I on sam pozostaje pod jego wrażeniem.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Charakterystyka Kurtza
2  Etyka Conradowska
3  Losy Marlowa



Komentarze: Jądro ciemności - streszczenie

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-08-20 16:47:05

To streszczenie jest super!moja polonistka zawsze rozgryzła kto ma przeczytane a kto nie a tu dziś taką przemowe dała ze przeczytałam ksiązke i za znajomośc 5 mi postawiła fakt troche nie fair ale 5 jest he he pozdrawiam czytajcie opłaca sie!


2018-08-17 19:38:26

Z tego co wyczytałem w streszczeniu książka jest bardzo ciekawa. Chyba jednak przeczytam ją w całości, szczególnie, że nie trzeba na nią dużo czasu. Streszczenie dobrze przedstawia odczucia bohatera i kreacje Kurtza, co podobno w tej książce jest najważniejsze.


2018-08-16 18:49:52

Uważam, że książka jest świetna, ma w sobie dużo psychologii. Nareszcie jakaś lektura, która nie jest nudna jak flaki z olejem, można przy niej rozmyślać i zmusza to wysiłku intelektualnego. Ci co jej nie rozumieją... no cóż nie potrafią myśleć...


2018-08-15 19:48:42

Najpierw przeczytałam streszczenie zamieszczone w książce z wydawnictwaGreg teraz czytam to :) i to jest boskie w tamtym wogle połapaćsię nie można :) a książkę czytałam dawo no i przed maturą drugi raz mi sie nie chce :) super strona


2018-08-14 18:19:04

Świetne streszczenie. Czytałam książkę, ale przyznam, że nie wszystko zrozumiałam, ona jest straszcznie zagmatwana. No cóż jak wszystkie chyba klsiążki o budowie szkatułkowej, niestety :) trzymajcie tak dalej stronka na 6 :-)




Streszczenia książek
Tagi: