Jądro ciemności - część trzecia
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Statek się popsuł - jak tego oczekiwałem - i dla jego naprawy musieliśmy się zatrzymać u skraju jakiejś wysepki. Dopiero ta zwłoka zachwiała po raz pierwszy ufnością Kurtza. Pewnego rana wręczył mi pakiet papierów i fotografię - wszystko razem związane sznurowadłem. - Niech pan to dla mnie zachowa - powiedział. - Ten szkodliwy bałwan (miał na myśli dyrektora) gotów szperać w moich kufrach, kiedy nie patrzę. - Widziałem go znów po południu. Leżał na wznak z zamkniętymi oczami; cofnąłem się po cichu, ale usłyszałem, jak mruczał: - Żyć sprawiedliwie, umierać... umierać... - Nadstawiłem ucha. Nic już nie usłyszałem. Czy powtarzał przez sen jakąś mowę? A może fragment zdania z dziennikarskiego artykułu? Pisywał dawniej do gazet i znów miał zamiar to robić «dla rozpowszechnienia moich idei. To obowiązek».

Ten człowiek tkwił w nieprzeniknionej ciemności. Patrzyłem na niego, jak się patrzy w dół na kogoś leżącego na dnie przepaści, gdzie słońce nigdy nie świeci. Ale nie mogłem mu poświęcać dużo czasu, bo pomagałem maszyniście przy rozbieraniu cieknących cylindrów, przy wyprostowywaniu zgiętego korbowodu i innych tym podobnych sprawach. Żyłem w piekielnym rozgardiaszu wśród rdzy, opiłków, nakrętek, sworzni, kluczy naśrubkowych, młotków, wiertarek - rzeczy, których nienawidzę, ponieważ nie umiem sobie z nimi poradzić. Zajmowałem się naszą małą kuźnią - mieliśmy ją na szczęście na statku; pracowałem ciężko wśród nędznego śmietniska - chyba że miałem za silne dreszcze, by się utrzymać na nogach.

Pewnego wieczoru, gdy wszedłem do Kurtza ze świecą, przestraszyłem się, słysząc, że mówi trochę drżącym głosem: - Leżę tu po ciemku i czekam na śmierć. - Światło znajdowało się o stopę od jego oczu. Zmusiłem się do szeptu: - Ach, bzdura! - i stałem nad nim jak wrośnięty w ziemię.

Czegoś zbliżonego do zmiany, która zaszła w jego rysach, nigdy przedtem nie widziałem i mam nadzieję nigdy nie ujrzeć. Och, nie czułem żadnego wzruszenia. Ale byłem urzeczony. Zdawało mi się, że zdarto z jego twarzy zasłonę. Dostrzegłem kolejno na tym obliczu z kości słoniowej wyraz ponurej pychy, bezlitosnej siły, przeraźliwego strachu, głębokiej i beznadziejnej rozpaczy. Czyżby przez tę ostatnią chwilę zupełnej samowiedzy przeżył na nowo swoje życie ze wszystkimi szczegółami pragnień, pokus, poddania się? Wykrzyknął szeptem - zapewne na widok jakiegoś obrazu, jakiegoś widziadła - wykrzyknął po dwakroć szeptem, który nie był głośniejszy od tchnienia:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  Jądro ciemności - plan wydarzeń
2  Problematyka Jądra ciemności
3  Narracja Jądra ciemności



Komentarze
artykuł / utwór: Jądro ciemności - część trzecia







    Tagi: