Jądro ciemności - część pierwsza
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Doręczyliśmy wojennemu statkowi listy (mówiono mi, że ludzie na tym samotnym okręcie umierają na febrę przeciętnie po trzech dziennie) i popłynęliśmy dalej. Odwiedziliśmy jeszcze kilka innych miejscowości o nazwach jak z farsy, gdzie śmierć i handel wiodą wesoły taniec wśród cichej atmosfery nasyconej zapachem ziemi, niby w przegrzanych katakumbach; płynęliśmy wzdłuż bezkształtnego wybrzeża obramionego pianą niebezpiecznych nadbrzeżnych fal, jakby sama Przyroda usiłowała odeprzeć intruzów; wsuwaliśmy się w ujścia rzek - strumieni śmierci toczących się wśród życia - których brzegi rozpadały się w błoto, których wody, zgęszczone w szlam, ogarniały poskręcane mangrowie, zdające się wić przed naszym wzrokiem w ostatecznej, bezsilnej rozpaczy. Nie zatrzymaliśmy się nigdzie tak długo, aby można było doznać szczegółowszych wrażeń, ale ogólne uczucie nieokreślonego i dotkliwego zdziwienia wciąż we mnie wzrastało. Była to jakby uciążliwa pielgrzymka wśród zapowiedzi nocnych zmór.

Minęło z góry trzydzieści dni, nim zobaczyłem ujście wielkiej rzeki. Zakotwiczyliśmy naprzeciw siedziby rządowej. Ale moja praca miała się zacząć dopiero o dwieście mil dalej. Toteż wyruszyłem możliwie najprędzej do miejscowości położonej trzydzieści mil w górę rzeki.

Odbyłem drogę na małym morskim parowcu. Kapitan, Szwed, wiedział, że jestem marynarzem, i zaprosił mnie na mostek. Był to człowiek młody, szczupły, nasępiony blondyn; włosy miał rzadkie i powłóczył nogami. Gdyśmy odbijali od lichego pomościku, wskazał pogardliwie głową na brzeg. - Mieszkał pan tam? - zapytał. - Tak - odpowiedziałem. - Niezłe okazy ci rządowi faceci, co? - mówił dalej po angielsku z wielką precyzją i głębokim rozgoryczeniem. - Zabawne, czego to się niektórzy ludzie nie podejmą za parę franków na miesiąc. Chciałbym wiedzieć, co się z takimi dzieje, kiedy się znajdą tam w górze rzeki? - Odpowiedziałem, że mam nadzieję wkrótce się o tym przekonać. - Więc to ta-a-k! - wykrzyknął. Przeszedł w poprzek statku powłócząc nogami i zerkając czujnie ku przodowi. - Niech pan nie będzie zanadto pewien siebie - mówił dalej. - Parę dni temu odczepiłem człowieka, który się powiesił na drodze. Był to też Szwed. - Powiesił się! Dlaczego, na miłość boską? - wykrzyknąłem. Kapitan patrzył wciąż bacznie ku przodowi. - Któż to wie? Może nie mógł znieść słońca, a może i kraju.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 - 


  Dowiedz się więcej
1  Narracja Jądra ciemności
2  Problematyka Jądra ciemności
3  Symbole w „Jądrze ciemności”



Komentarze
artykuł / utwór: Jądro ciemności - część pierwsza







    Tagi: